„Szymkowiak Klub” to dużo, dużo więcej niż siłownia i fitness. To owoc 40 lat sportowych doświadczeń Romana Szymkowiaka, światowej legendy sportów siłowych; to jego serce i dusza, sposób bycia i życiowa filozofia. Roman Szymkowiak prowadzi Klub razem z żoną, Marią, również światowej klasy trójboistką. Wspomagają ich dzieci, Wiola i Bartek, utytułowani trójboiści, byli reprezentanci Polski. Wyjątkowa, rodzinna atmosfera, serdeczny i przyjazny stosunek do ludzi - to odróżnia siłownię Szymkowiaków od wielu innych, jakich w Polsce tysiące. Amatorzy ćwiczą tu ramię w ramię z Mistrzami Świata i Europy, juniorzy z seniorami, rodzice przyprowadzają dzieci, starsi odzyskują wigor, młodsi pracują nad krzepą, wszyscy są dla siebie życzliwi, nikt nie przeklina, surowo wzbronione są wszelkie „koksy”, tak charakterystyczne dla wielu siłowni. Takiej atmosfery nie poczujesz nigdzie indziej!  

 

Szymkowiak Klub ma prawie 20-letnią tradycję. Jego historia sięga połowy lat 90. Swoją pierwszą siłownię, „Ateneum”, Szymkowiakowie otworzyli w 1996 roku w Pułtusku. Już wtedy Roman Szymkowiak miał ponad 10-letnie doświadczenie w pracy trenerskiej, wpierw w wojsku jako nauczyciel wf, a od 1991 roku jako trener trójboju siłowego pułtuskiej sekcji „Kobry” Kościan, którą współzakładał ze swoim przyjacielem, Jackiem Urbaniakiem. Siłownia w Pułtusku miała się świetnie, ale Roman Szymkowiak, rodowity Wielkopolanin, marzył o powrocie w rodzinne strony. Gdy tylko pojawiła się odpowiednia okazja - w 2007 roku ten sam Jacek Urbaniak postanowił sprzedać swoją siłownię, słynną kościańską „Wyrzutnię” - Szymkowiakowie długo się nie zastanawiali. Roman Szymkowiak, już wtedy wieloletni trener kadry narodowej i spełniony sportowiec - Mistrz Świata i trzykrotny Mistrz Europy, światowej klasy multimedalista, wielokrotny Mistrz Polski w TS - z energią przystąpił do pracy w nowym miejscu. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Siłownia pękała w szwach, a „Kobra” Kościan stała się najbardziej utytułowanym klubem TS w Polsce. Odkąd w 2011 roku Roman Szymkowiak zakończył swoją 11-letnią pracę z kadrą narodową, poświęcił się już tylko pracy trenerskiej z klientami i w „Kobrze”. Maria i Roman, zintegrowani i zżyci z lokalną społecznością, odnaleźli w Kościanie swoje miejsce na ziemi.

 

3 października 2015 r. Szymkowiakowie zainaugurowali nowy etap w historii Klubu. Przeprowadzka do nowego lokalu przy ul. Bernardyńskiej 2, w budynku danej fabryki wyrobów tytoniowych, pozwoliła powiększyć powierzchnię siłowni aż do 600 m2, trzykrotnie więcej niż na dawnym miejscu! Klub dysponuje teraz trzema przestronnymi salami - parkiem maszyn, parkiem wolnych ciężarów oraz salą rekreacyjną wraz z barem - a także dwoma szatniami i umywalniami oraz sauną, a na zewnątrz miejscami parkingowymi. Wszystkie pomieszczenia są komfortowe, dobrze oświetlone i wentylowane. Klub został urządzony w modnym dziś, postindustrialnym stylu. Zmodernizowany i dostosowany do nowych potrzeb, poszerzył swoją ofertę o dodatkowe atrakcje: saunę, free Wi-fi, 3 turniejowe tarcze do darta, stół bilardowy, stół do tenisa stołowego, turniejowy stół do piłkarzyków oraz stanowiska do crossfitu i armwrestlingu.

 

Nowe miejsce, nowy wystrój, nowe atrakcje, więcej maszyn i stanowisk - jedno jednak pozostaje niezmienne. Atmosfera. Przyjazna, serdeczna, daleka od bezosobowej anonimowości wielkich sterylnych siłowni i klubów, tworzy tożsamość miejsca, jest jego duszą i sercem. Roman Szymkowiak, na życzenie klientów, układa indywidualne, dostosowane do ich możliwości i potrzeb plany treningowe, rozpisywane w słynnych „zeszytach indywidualnych”, za każdym razem odręcznie, tak jak to robił swoim kadrowiczom za dawnych lat, kiedy tworzył najlepszą reprezentację TS na świecie, sięgającą po drużynowe Mistrzostwo Świata i Europy. Każdy klient, zerkając do swojego zeszytu, może poczuć się, jakby trenował w kadrze. Trener Szymkowiak nie korzysta z szablonów, do każdego podchodzi indywidualnie, z jednakowym zaangażowaniem opiekując się zarówno trójboistami „Kobry”, jak i klientami indywidualnymi. Docenia najmniejsze nawet postępy i motywuje do dalszej pracy. Jak sam mówi: „Nie sztuka z urodzonego mistrza zrobić mistrza, prawdziwa sztuka to z kaleki zrobić prostego. Każdy ma swój własny, prywatny Everest, mniejszy lub większy - dla niektórych jest to Mistrzostwo Świata, dla innych zrzucenie 15 kilo. Ja pomagam im osiągnąć ten cel”.   

 

 

HISTORIA